Okrutny jest fakt, że zdarzają się takie wydarzenia i okazje, kiedy jestem nieco zmuszony do porzucenia mojego luźnego odzienia. Rozstania z czapką przeżywam dość boleśnie i czuję się bez niej po prostu źle (tym bardziej, że włosy wołajają o interwencję fryzjerską).
Okazja była, to też przywdziałem ciuszki troszkę bardziej gustowne. Jako, że za francją-elegancją nie przepadam i to z wzajemnością (ja w garniturze - porażka), to musiałem trochę pokombinować, co by look był szykowny, ale nie za elegancki. Koszula z Pull and Bear jest już ze mną z dobry rok, nasz związek jest bardzo udany. Buty oraz spodnie to zakupy dokonane z okazji obrony pracy licencjackiej. Pamiętam noc, w którą zaczynały się wyprzedaże on-line w Inditexie. W godzinę po pojawieniu się na stronie napisu SALE, te dwa elementy już należały do mnie.
Muszka trochę krzywo ułożona, podziękowania ślę Asi, bo widziała i nie poprawiła!
Po tym jak zrobiliśmy zdjęcia, naszła nas ochota na kawę i ciastko, tzn. mnie na kawę bardziej niż Asię, bo ta kawą gardzi :P. Znalezienie dobrego miejsca było trudne, ponieważ Bytom z miłych kawiarni nie słynie, więc ostatecznie padło na Suplement. Wybór trafny, migdałowe ciastko szwedzkie - pychotki!
AHH, zapomniałbym! Jeśli macie za dużo złotóweczek w portfelu, to zapraszam do naszej szafy -
CLICK
koszula - Pull and Bear
spodnie - Bershka
buty - Pull and Bear
muszka - sh